Książeczki
oszczędnościowe

W 1920 r. działająca od niemal roku Pocztowa Kasa Oszczędności rozpoczęła zbieranie wkładów finansowych. Do jej najważniejszych zadań należała akcja oszczędnościowa adresowana do szerokich kręgów społeczeństwa, która rozwijała się przez kolejne dekady.

„Zebrane kłosy i snopy dają plon, zebrane grosze i złote dają dobrobyt” – taki napis widniał na ulotce Pocztowej Kasy Oszczędności, która w latach 20. XX w. zachęcała Polaków, a szczególnie mieszkańców wsi, do oszczędzania. Wydawanie książeczek oszczędnościowych mieszkańcom Polski rozpoczęto 1 stycznia 1920 r.

Książeczka okładkowa

W 1926 r., po reformie Grabskiego i stabilizacji złotego, władze chciały zachęcić rodaków do odkładania pieniędzy. Pocztowa Kasa Oszczędności wprowadziła wówczas nową formę oszczędzania, tzw. książeczki premiowe. Ich posiadacze mieli nie tylko regularnie oszczędzać, ale także dłużej przechowywać pieniądze. Właściciel książeczki premiowej pierwszej serii z lat 20. XX w. zobowiązywał się do wpłacania 7 zł miesięcznie przez 10 lat. Co roku wśród oszczędzających była losowana premia w wysokości 1000 zł.

Plakat 'Zebrane kłosy i snopy dają plon, zebrane grosze i złote dają dobrobyt'

Książeczki oszczędnościowe i bony oszczędnościowe oferowane przez PKO z czasem stały się produktami bankowymi cieszącymi się największą popularnością wśród Polaków każdego pokolenia. Rodzice zakładali książeczki mieszkaniowe dzieciom. Sami korzystali z książeczek obiegowych albo zakładali książeczki terminowe na 3, 6 lub 12 miesięcy. Wraz rozwojem rynku bankowego PKO oferowało coraz bardziej złożone produkty oszczędnościowe – począwszy od lokat terminowych z możliwością przedłużenia okresu umownego, przez lokaty progresywne i produkty regularnego oszczędzania, do zupełnie nowych rozwiązań łączących zasady prostej lokaty bankowej z lokowaniem w instrumenty rynku kapitałowego

Książeczki oszczędnościowe

Były wyróżnieniem, dawały przywileje. Książeczki PKO były też elementem polityki prorodzinnej w okresie międzywojennym. Ignacy Mościcki przyznał je wszystkim swoim chrześniakom. A miał ich aż 900! W 1926 r. prezydent II RP wydał nietypowy dekret o ustanowieniu chrześniakiem każdego 7. syna urodzonego w rodzinie o nieposzlakowanej opinii.

W latach 1926-39 na świat przyszło około 900 chrześniaków prezydenta Mościckiego. Najstarszy urodził się w 1926 r., najmłodszy – tuż przed wojną w 1939 r. Obowiązywała konkretna forma, w jakiej rodzice zgłaszali się z wnioskiem do Kancelarii Prezydenta II RP: „Z powodu przybycia mi siódmego z rzędu syna mam wielki zaszczyt prosić Pana Prezydenta o zezwolenie na wpisanie do akt chrztu jako Ojca Chrzestnego mego nowo narodzonego syna, któremu na chrzcie świętym nadane będzie imię Ignacy (...)”.

W prezencie od prezydenta i państwa synowie chrzestni Mościckiego dostawali specjalne czerwone książeczki Pocztowej Kasy Oszczędności z wkładem w wysokości 50 zł, co stanowiło równowartość połowy pensji nauczycielskiej. Oprocentowanie roczne wynosiło 6 proc. Środki można było podjąć po sześciu latach od wystawienia książeczki.

Książeczki oszczędnościowe

Kilkanaście razy prezydent Ignacy Mościcki na chrzcie swojego chrześniaka stawił się osobiście. W innych przypadkach reprezentował go starosta lub członek kancelarii. Chrześniacy Mościckiego mogli l iczyć nie tylko na książeczki PKO, ale także na inne specjalne przywileje. Wśród nich stypendia, darmową edukację – obejmującą także zagraniczne studia wyższe – opiekę medyczną czy bezpłatne przejazdy komunikacją.

Kres temu projektowi położył wybuch II wojny światowej. Niestety żaden z chrześniaków prezydenta nie miał możliwości skorzystania z  darmowych studiów. Po wojnie w czasach socjalistycznych chrześniacy prezydenta II RP chowali czerwone książeczki na dno szuflady, gdyż przyznanie się do bycia chrześniakiem Mościckiego mogło przysporzyć kłopotów, np. ze znalezieniem pracy.

Końcówka lat 40. XX w. to odbudowa kraju i czas, kiedy na nowo zachęcano Polaków do oszczędzania. W latach 50. depozyty zgromadzone w Kasie nadal nie były wysokie.

Polacy zaczęli wyrabiać w sobie nawyk oszczędzania już pod koniec lat 30. W 1938 r. na książeczkach oszczędnościowych znajdowało się 789 mln zł, a wkłady na rachunkach czekowych wynosiły 305 mln zł. Wybuch II wojny światowej zatrzymał gromadzenie na nich pieniędzy. Istniały wprawdzie Wojskowe Książeczki Oszczędnościowe, na których żołnierze Armii Andersa gromadzili środki. Widniało na nich hasło: „Ku wolnej Polsce”.

Od końca lat 50. XX w. książeczki oszczędnościowe brały udział w  premiowych kwartalnych losowaniach ikon ówczesnej motoryzacji: samochodów marki Wartburg, Warszawa, Moskwicz Spartak czy P-70. Do wylosowania były także cieszące się dużą popularnością motocykle WFM oraz wycieczki zagraniczne. Zasada była prosta: właściciel książeczki wpłacał do Banku odpowiednią kwotę zwaną wkładem pieniężnym, a w  zamian mógł wziąć udział w cyklicznych losowaniach. W pierwszym roku wręczono 51 kluczyków, ale już trzy lata później na nowych właścicieli czekało ponad 1000 samochodów, w 1965 r. było ich już prawie 2,5 tys.

Nowe prawo bankowe z 1960 r. wprowadziło uprzywilejowanie wkładów oszczędnościowych przechowywanych w PKO. Zostały one objęte poręką państwa, zagwarantowano ich właścicielom tajemnicę i wprowadzono zakaz zajmowania sądowego i administracyjnego sum na książeczkach do 3000 zł.

Następne
wydarzenia